Malwina Kałużyńska pedagog bocianie gniazdo relacja i edukacja blog

Spotkajmy się też tam:

Tylko Miłość jest ważna, reszta to kartki z kalendarza.

Malwina Kałużyńska bocianie gniazdo relacja i edukacja

© 2022 Malwina Kałużyńska

Malwina Kałużyńska pedagog bocianie gniazdo relacja i edukacja blog
Malwina Kałużyńska pedagog bocianie gniazdo relacja i edukacja blog

OCIANIE

   NIAZDO

    relacja i edukacja

pedagog Malwina Kałużyńska bocianie gniazdo relacja i edukacja blog

 Czym jeździcie na wakacje? My pojechaliśmy w tym roku pociągiem. Dla Szafirka była to pierwsza taka wyprawa (nie licząc tej, kiedy był jeszcze w moim brzuchu). Przed drogą czułam lekki niepokój jak to będzie przez najbliższe 5 godzin podróży, ale poza tym czułam ekscytację :-). Po drodze mieliśmy kilka zaskakujących zwrotów akcji, niekoniecznie miłych, jak np. przymusowa przesiadka do autokaru (przynajmniej klimatyzowanego) czy szalona przeprawa przez zarośnięte tory gdzieś w zagłębiu niczego, no ale przeżyliśmy. Hej przygodo! ;-).

 Tylko w jedną stronę udało się nam wykupić bilety w przedziale rodzinnym i choć nie byliśmy w nim sami, to na szczęście trafiliśmy na współpasażerów o wysokim progu cierpliwości, tudzież wyrozumiałości. Nie jest to jednak normą, dlatego na wszelki wypadek nie nastawiałam się na głośne granie i śpiewanie czy skakanie po fotelach, ale ostatecznie nie udało się tego uniknąć (cóż, weszliśmy w pierwszy ze "złotych okresów motoryczności" i mamy wzgląd na jego prawa). Nie chcieliśmy też dawać dzieciom komórek by pogrążone w błogiej ciszy oglądały bajki (pięciolatek może obejrzeć coś krótkiego, ale układ neurologiczny dwulatka jest w fazie intensywnego rozwoju i wpatrywanie się w ekran, zwłaszcza tak mały, może mu zwyczajnie zaszkodzić). Tego udało się nam szczęśliwie uniknąć. Pomógł fakt, że miałam w zanadrzu szereg pomysłów na zabawy o niskiej szkodliwości społecznej, budujących relacje rodzinne, dających dzieciom możliwość radosnego spędzenia czasu bez uszczerbku na ich rozwoju psychofizycznym, a rodzicom wsparcie w tej wymagającej sytuacji, jaką jest podróżowanie z dziećmi na dłuższych dystansach ;-). Jeśli szukasz tego typu inspiracji, zapraszam do lektury!

 


Zabawy bez zabawek


 Nie masz ze sobą nic, czym mogłabyś/ mógłbyś zająć dziecko? Nie szkodzi, wystarczy to, że jesteś.

 

* bliskość i jej granice – czasem wystarczy wziąć dziecko na kolana i delikatnie przytulić, a innym razem potrzeba gilgotek do rozpuku – ważne, żeby wsłuchać się w potrzeby dziecka i dać mu szansę powiedzieć „stop (zabawa)” czy „nie chcę już”, kiedy poczuje, że zabawa robi się już nieprzyjemna;

 

* gimnastyka buzi i języka – to nie tylko dobre ćwiczenie logopedyczne, ale też świetna zabawa! Kląskanie, cmokanie, parskanie, liczenie językiem ząbków i inne zadania będą dla dzieci o tyle ciekawsze, o ile dobudujemy do nich ciekawą lub śmieszną historię, np. o krasnoludku, który mieszka w buzi i robi wakacyjne porządki. Jeśli brak nam pomysłu, z pomocą przychodzą nam np. gotowe zestawy od Rysopisy, którymi możesz się zainspirować, i które możesz też zawczasu wydrukować.

 

* gimnastyka paluszków - jeśli masz pod ręką zwykłą butelkę i gumki recepturki możesz zrobić prostą zabawę polegającą na naciąganiu gumek na butelkę, wpychaniu ich do środka lub segregowaniu kolorami/ według wielkości; jeśli gumki rozsypią się po podłodzie to nie będzie dużej straty, gorzej jak dzieci wpadną na pomysł zrobienia z nich mini procy ;-);

 

* gimnastyka w wersji mini – jeśli skakanie po fotelach absolutnie nie wchodzi w grę, warto dać dzieciom szansę trochę rozprostować nóżki i inne części ciała, którym trudno przylgnąć do przypisanego na bilecie miejsca:

- możemy wyobrazić sobie, że nasze ciało śpi, a my je powoli budzimy, zaczynając od głowy, przez ramiona, dłonie, paluszki, brzuch, pupę, na nogach i stopach kończąc (potem wszystko po kolei usypiamy);

- gdy potrzeba więcej ruchu i dynamizmu, warto spróbować prostej zabawy „góra-dół” (w angielskiej wersji: up & down), która polega na tym, że dzieci na naszą komendę jak najszybciej wstają z miejsca i siadają; aktywność można też utrudnić dodając inne polecenia, np.: dotknij nosa, klaśnij w ręce, zasłoń oczy, złap się za pięty itd.

 

* paluszkowe zabawy – jest ich tak dużo, że musiałabym napisać o nich osobny artykuł, ale możesz zajrzeć na mój kanał „Mamy Piosenki” by znaleźć kilka inspiracji; możesz też sobie przypomnieć „Idzie kominiarz po drabinie” lub „Gotowała myszka kaszkę” (w mojej wersji wszyscy się najadają i nikt nie traci głowy);

 

* masażyki – dla odprężenia możesz zrobić dzieciom masażyk (one tobie też, tak jak i sobie nawzajem), czyli delikatny masaż połączony z recytacją prostego wierszyka; my lubimy zwłaszcza "Idzie pani na szpileczkach...", ale też piec na plecach pizzę i pierniczki ;-);

 

* kalambury – prosta wersja pociągowa popularnej gry, w której jedna osoba coś pokazuje (np. prostą czynność, którą codziennie wykonuje, jak mycie zębów lub jakąś emocję, np. złość), a reszta osób próbuje odgadnąć o co chodzi;

 

* pamięć – układamy prostą historię, w której pojawiają się nowe elementy, które trzeba zapamiętać; Pierwsza osoba mówi: „Idziemy na zakupy. Wkładam do koszyka pomidory.” Druga osoba: „Idziemy na zakupy. Wkładam do koszyka pomidory i twaróg.” Trzecia osoba: „Idziemy na zakupy. Wkładam do koszyka pomidory, twaróg i jajka.” itd.

 

* Ence pence, w której ręce? – mała rzecz, którą można schować w dłoni i nieco większy talent iluzjonisty i mamy rozrywkę na kilka długich minut (najpierw dziecko zgaduje, w której dłoni jest ukryty mały przedmiot, potem my odwracając uwagę dyskretnie chowamy go gdzieś indziej i udajemy, że zniknął, po czym po chwili znowu się pojawia);

 

 


Zabawy interakcyjne


 Nikt o zdrowych zmysłach nie oczekuje, że dzieci będą siedzieć nieruchomo przez kilka godzin. Nawet brytyjskiej rodzinie królewskiej nie udało się utrzymać w ryzach małego księcia Louisa w czasie obchodów 70-lecia panowania królowej Elżbiety II. Czy świat był zdegustowany zachowaniem 4-latka? Potraktował je raczej ze zrozumieniem i rozbawieniem. A skoro książę Louis może pozostać dzieckiem pomimo twardej etykiety, my też możemy nieco odpuścić naszym dzieciom rygor a sobie pełną kontrolę. Zamiast nich może warto wziąć głęboki oddech i zaufać, że jednak nie rozniosą przedziału. Co jednak robić poza spacerem wzdłuż pociągu, który tylko do czasu może być ciekawym przeżyciem? Na początek można wykorzystać...

 

* lornetki z rolek po papierze/ręcznikach papierowych – widoki za oknem to główna atrakcja jazdy pociągiem (nie licząc samego pociągu); dlaczego nie uatrakcyjnić tego czasu wypatrując konkretnych elementów krajobrazu, zwierząt czy pojazdów przy użyciu prostej lornetki zrobionej z połączonych ze sobą i udekorowanych rolek (można też do nich przyczepić sznurek, dzięki czemu mały podróżnik lub podróżniczka może mieć ją zawsze przy sobie); zabawa będzie jeszcze ciekawsza jeśli wzbogacimy ją o prostą piosenkę: „What can you spy with your little eye? - I spy... (a cow) with my little eye”/ „Co widzą tam małe oczka twe? - Widzą... (krowę) małe oczka me”;

 

* piłkę (małą i miękką) – możecie ją sobie podawać z rąk do rąk wyobrażając sobie, że jest zimna jak lód, lub że parzy w ręce; że jest niesamowicie ciężka lub pokryta lepiącą mazią; że chce wam uciec lub że jest delikatna i krucha jak jajko… możecie też spróbować gry w skojarzenia lub kończyć rozpoczęte zdanie, np. "Najlepszą porą roku jest…"/ "Zielony jak…";

 

* worek (może być też np. plecaczek, lniana torba lub puste pudełko) – wystarczy, że włożysz do niego to, co masz pod ręką, a co znają dzieci, np. klucze, paczkę chusteczek, butelkę wody, kredkę czy autko; dzieci po kolei wkładają rękę do worka, macają jeden przedmiot bez podglądania i próbują zgadnąć co to jest po tym jakie to jest w dotyku lub jaki dźwięk wydaje (np. twarde, zimne i dzwonią gdy się tym porusza – to klucze!); możemy też wybrać 3 lub więcej rzeczy, ułożyć na stoliku/ siedzeniu i postarać się je zapamiętać; gdy dziecko zamyka oczy lub odwraca się na chwilę, zabieramy jakąś rzecz lub zamieniamy miejscami, a dziecko po otwarciu oczu stara się powiedzieć co się zmieniło;

 

* włóczkę – można rzucać ją do siebie (przedtem lekko owijając wokół palca lub dłoni) i zapleść wspólnie dużą sieć pająka, opowiadając przy tym o sobie (np. co najbardziej lubię robić w domu, co najbardziej lubię jeść, a czego nie) lub wspólnie wymyślając jakąś niestworzoną historię; możecie także zrobić z niej zjazd tyrolski dla wagonika (np. z duplo lub pudełka od zapałek) z jednego rzędu siedzeń na drugi (lub przeciągać przekazując sobie tajemnicze wiadomości);

 

* kartkę i długopis – gdy nie jesteście jeszcze na etapie grania w "Państwo miasto" czyli w tzw. "Inteligencję", ani nawet w statki, kropki, piłkę nożną ani w żadną podobną zabawę, możecie pobawić się w dorysowywanki - jedna osoba rysuje jakiś kształt, np. koło, druga dostrzega w nim głowę i dorysowuje na górze zakrzywioną linię oznaczającą koronę, trzecia nie myśli symbolicznie, więc rysuje esyfloresy, które to w ręku kolejnej osoby zamieniają się w jeszcze coś innego... po kilku rundkach przyglądamy się wspólnie powstałej pracy i próbujemy nadać jej tytuł.

 

 

pomysły na zabawy w pociągu, podróż pociągiem z dziećmi, co zamiast bajek, podróżowanie z małymi dziećmi, mini gry w podróży

 


Miś podróżnik


 Ulubiona maskotka bądź lala może być znakomitym kompanem podróży (ciekawostka: Iskierka zabrała Elsę, bo ją ma i lubi, choć nigdy nie widziała bajki, my zresztą też nie). Dziecko może opiekować się swoim małym przyjacielem, tudzież przyjaciółką i poczuć się przez to pewniej. Może na bieżąco wyjaśniać mu, co się dzieje („Zobacz, jedzie pociąg, zaraz do niego wsiądziemy!”) i opowiedzieć mu co widać za oknem pociągu, może też zatroszczyć się o to, by nie był głodny ani spragniony czy położyć go na drzemkę.

 To samo może zrobić starsze rodzeństwo z młodszym, oczywiście o ile ma taką chęć. Mnie zawsze rozczula jak Iskierka tłumaczy Szafirkowi świat albo jak Szafirek upewnia się, że Iskierka jest obok (ta więź nie przeszkadza im w kłótniach o zabawki, bądźmy realistami).

 


Mini gry


 Podróżując z dziećmi pociągiem z pewnością nie jest Ci obojętna waga bagażu, dlatego warto wybierać lekkie i poręczne gry i zabawki (mi nigdy nie udaje się kompaktowo spakować, ale za każdym razem bardzo się staram). A ponieważ w podróży łatwo coś zgubić lub zniszczyć, podpowiadam jakie tanie gry (i bez drobnych elementów), możecie ze sobą zabrać:

 

* pop-ity, przewlekanki i wyszywanki - gdy tak siedzę na fotelu z dzieckiem na kolanach i z uwagą szyjemy razem filcową torbę z leniwcem plastikową igłą czuję się trochę jak w XIX w., kiedy to zajmowano sobie czas, głowę i ręce ręcznymi robótkami - bardzo to przyjemne i praktyczne zajęcie, polecam i dla rozwoju dzieci i dla ukojenia własnych nerwów;

 

* gry karcianki – warto przypomnieć sobie zasady gry w "Makao", "Wojnę" (może teraz lepiej zamienić na „bitwę"…) czy "Kuku", zabrać nieśmiertelnego „Piotrusia” (do kupienia chyba w każdym kiosku), „Uno”, ale także „Dooble” lub tańsza wersja „Ale-Pary” (do kupienia np. na poczcie);

 

* zabawki zręcznościowe, takie jak: „Krokodyl Dentysta”, drewniany labirynt magnetyczny z metalowymi kulkami czy jojo (pamiętasz jeszcze co to takiego? ;-);

 

* Bingo - jeśli wiesz czego spodziewać się w podróży, możesz przygotować wcześniej kartkę z wydrukowanymi/ narysowanymi rzeczami, które zapewne pojawią się po drodze (np. pociąg, drzewo, chmura, auto); gdy dziecko któreś dostrzeże, "odhacza" je na kartce, a gdy uda mu się dostrzec wszystkie, krzyczy: "Bingo!";

 

* "Sokole oko, czyli zakręć i znajdź" - zmodyfikowana i rozbudowana wersja gry w Bingo, polegająca na szukaniu drobnych przedmiotów ukrytych w butelce z sypkim materiałem, którą możesz przygotować w wersji podróżnej; o grze przeczytasz tutaj;

 

* magnetyczne warcaby dla tych, którzy lubią pobudzać szare komórki;

 

* gry słowne i wspólne opowiadanie historii - przydatne mogą być większego rozmiaru kostki "Storycubes" lub zwykłe karteczki do losowania z obrazkami, które naprowadzają na nowe wątki w opowiadaniu; możecie też zagrać w "Zgadnij kim jestem" lub "Zgadnij o czym myślę (a znajduje się w tym przedziale/ za oknem)".

 

 pomysły na zabawy w pociągu, podróż pociągiem z dziećmi, co zamiast bajek, podróżowanie z małymi dziećmi, mini gry w podróży

 

 


Pozostałe ważne wypełniacze czasu


To, co zazwyczaj się sprawdza i warto mieć na podorędziu, to:

 

* ulubione książki i książeczki, także do samodzielnego przeglądania, np. obrazkowe lub sensoryczne (dla najmłodszych polecam tzw. quiet books, np. uszyte z filcu); ja planowałam zabrać słownik ilustrowany „Nasza przyroda” wyd. PLUS (który mam jeszcze od dzieciństwa, i który lubimy przeglądać), ale tym razem wybór dzieci padł na nowości z naszej ulubionej wyszukiwankowej serii wyd. Babaryba, czyli "Statki" (tak nieco przekornie :D) i „Na placu budowy”, natomiast do czytania nie mogło zabraknąć m.in. "Lokomotywy" Juliana Tuwima, która towarzyszyła nam każdego wieczoru;

 

* zapas kolorowanek i kredki (najlepiej trójkątne, gdyż nie wturlają się pod siedzenie i nie trzeba po nie "nurkować"); ja polecam także swoje autorskie Gryzmolanki, czyli karty pracy, które nie ograniczają się do zwykłej pracy z kartką i kolorowanki, które są czymś znacznie więcej niż okazją do kolorowania wewnątrz linii - 10 ilustracji, 10 pytań i 10 wyzwań do 10 zwrotek piosenki "Na wiosennej łące", które pobudzają wyobraźnię i nieszablonowe myślenie oraz zapraszają do twórczej ekspresji plastycznej - otrzymasz je po zapisaniu się na newsletter :-);

 

* wielorazowe malowanki (potrzeba odrobiny wody by odkryć obrazek), zdrapywanki (mają jeden minus - brudzą), książki z naklejkami wielorazowego użytku (o ile oczywiście jesteśmy w stanie dopilnować, że nie ozdobią one także przedziału) i tablice znikopisy z rysikiem;

 

* magiczne quizy obrazkowe (które pokazują poprawną odpowiedź pod wpływem ciepła dotyku);

 

ORAZ specjalnie na podróż pociągiem...

* materiały edukacyjne Kampanii Kolejowe ABC (przeczytasz i ściągniesz je za darmo tutaj), które zawierają m.in. Dzienniki kolejowych podróży dla młodszych i starszych dzieci, Kolejowe ABC, Zestaw podróżnika z różnymi rebusami i łamigłówkami czy kolorowanki z przygodami nosorożca Rogatka.

 

- - - - - - - - - - - 

 

A Ty w co uzbrajasz się na podróż z dziećmi? Daj znać w komentarzu jaki jest Wasz podróżny "must have".

 

Tymczasem niczym PKP Intercity życzę Wam przyjemnej podróży, a od siebie dodam duuuużo odpoczynku i okazji do budowania relacji :-).

 

 

© „Bocianie Gniazdo. Relacja i edukacja”

 

 

 

Co zamiast bajek, czyli pomysły na to jak przetrwać podróż pociągiem z małymi dziećmi

06 sierpnia 2022
Co zamiast bajek, czyli pomysły na to jak przetrwać podróż pociągiem z małymi dziećmi